środa, 4 listopada 2026

(niezbędny) Kalendarz adwentowy DIY


Nawet coś maleńkiego może wywołać ogromną radość!
Ewa Glińska

Hej!
Pomysł, który dziś pokażę, nie jest ani nowy, ani odkrywczy, jednak chcę o nim napisać. To będzie wpis z przymrużeniem oka o wykorzystaniu tego, co miałam w domu i stworzeniu czegoś nowego.
Otóż - chciałam zrobić w tym roku kalendarz adwentowy w stylu "zrób to sam". A nic do chowania drobiazgów nie nadaje się lepiej, niż torebki śniadaniowe (zajrzyj do wpisu Kalendarz adwentowy DIY). Zerknęłam do zapasów i zobaczyłam, że nie mam torebek bez nadruków. Na moich było akurat nadrukowane jedzenie. Myślę - ok, niech będzie. Dopiero jak wyciągnęłam torebki z opakowania dostrzegłam logo Jana Niezbędnego. No i zamarłam :D
Nie chciałam specjalnie kupować opakowań do kalendarza, więc zdecydowałam, że wykorzystam te torebki, które są w domu. Mam książeczki z naklejkami i te książeczki są niezastąpione. Mają dużo naklejek, które można wykorzystać do czego się tylko chce. Moje są akurat z księgarni Booksale i kosztowały grosze (kupowałam dawno temu). 
Ale nie tylko naklejki można wykorzystać. Torebki można pomalować czy obkleić papierem, jednak to jest nieco bardziej pracochłonne.
No to cóż, chwyciłam naklejki oraz klej (zazwyczaj dodatkowo używam kleju do naklejek, żeby lepiej się trzymały - te bez kleju by się szybko odkleiły) i zaczęłam nalepiać. Nie jest idealnie i nie miało tak być. Jest wesoło i kolorowo - akurat idealnie na grudniową ciemnicę. 
Jak widać, nawet logowane torebki śniadaniowe można wykorzystać do kalendarza. Nie będą idealne, ale za to dużo zmieszczą. I są niedrogie. Chociaż przyznam, że ostatnio nie widuję ani torebek ani papieru śniadaniowego w sklepach. 
Co włożyć do torebek? Drobiazgi, zadania, cytaty, dobre słowo - co tylko się chce. Na kalendarz adwentowy nie trzeba wydawać mnóstwa pieniędzy. A taki ręcznie robiony może dać dużo radości.
Czym zamknąć torebki? Najprościej sznurkiem czy wstążką, ale można np. zrobić to ręcznie robionym spinaczem.

poniedziałek, 2 listopada 2026

Naszyjnik z reniferem DIY

Hej!
Spokojnie, nie ogarnęła mnie świąteczna gorączka :D Chociaż reniferkowe kolczyki, które będą bohaterami dzisiejszego wpisu, nabyłam już kilka tygodni temu. Wiem, że ludzi oburza to, że rzeczy świąteczne pojawiają się tak wcześnie, bywa, że i w sierpniu. Ale z drugiej strony można sobie rozłożyć wydatki, a co za tym idzie - nie zbankrutować w grudniu. Ja właśnie coś takiego robię, prezenty kupuję dużo wcześniej i tak mam wolną głowę pod koniec roku. 
Z dekoracjami świątecznymi nie szaleję, bo i tak trochę ich mam. Ale bardzo lubię biżuterię i jak zobaczyłam w Action kolczyki z reniferami, musiałam je kupić. Nie pamiętam, ile dokładnie kosztowały, ale dosłownie parę złotych. Sama kolczyków nie noszę, ale nie przeszkadza mi to w ich kupowaniu - po prostu je przerabiam. 
Dzisiejszy wpis nie jest więc odkrywczy, ale wolę czasem przypomnieć, że różne rzeczy można przerobić tak, żeby pasowały. O tym, jak zrobić biżuterię z kolczyków, pokazywałam w tym poście. Pisałam też o tym, co można zrobić z tak pozyskanymi elementami.
A oto kolczyki z reniferami z Action:
Reniferki odczepiłam od bazy. 
Dołożyłam kółko i zawiesiłam na bazie naszyjnika. Bardzo szybka i prosta robota. 
Naszyjnik gotowy. Nie wiem jeszcze, co zrobię z drugim reniferkiem, ale chyba przerobię go na breloczek :)

piątek, 30 października 2026

Mini torebeczki

Hej!
Tym razem pokażę kilka małych szydełkowych torebeczek - są idealne na telefon, aparat czy na drobiazgi, gdy nie ma się w portkach kieszeni. 
Pierwsza z nich to upiorna torebeczka. Robiłam już takie duże torebki: w 2023 roku i 2024. Ta jest zdecydowanie mniejsza. Na aparat idealna.
Tę torebeczkę zrobiłam rok temu z włóczki X-mas Chenille Strickgarn Yarn (ze sklepu TEDi). Wcześniej użyłam jej m.in. do zrobienia bombek, szalika dla kotka Zenka czy gumki do włosów. Bardzo fajna i miękka :) 
A poniżej różne inne kolorowe torebeczki:

środa, 28 października 2026

Kamera do vlogowania | Pocket vlog camera z Action

Hej!
W sklepach Action pojawiła się nowość, mianowicie produkt o nazwie "pocket vlog camera", czyli  kamera do vlogów. Kosztuje 86,95 zł.
Dla osób, które mnie nie znają - na początku zaznaczę, że nie oczekuję od tej kamery niczego. Dosłownie (przynajmniej się nie rozczaruję). Miałam już w rękach mnóstwo aparatów i kamer, zdaję sobie sprawę, że za niecałe 90 zł nie dostanę odjazdowego nowoczesnego produktu.

Nie jest to też pierwsza kamera ze sklepu Action, którą mam. Na blogu znajdziecie testy:
Aparat natychmiastowy Silvergear z Action (test na moim drugim blogu)

Zacznę standardowo, czyli od opakowania. Jest zwykłe, kartonowe i oczywiście nie da się go ładnie otworzyć (jest zlepione). Polecam otwierać nożykiem.
Zawartość zestawu - kamera, smycz, króciutki kabelek do ładowania, instrukcje oraz ściereczka na otarcie łez po pierwszym rozczarowaniu tą kamerą.
Dokupić trzeba kartę pamięci. Kamera obsługuje karty micro SD do 128 GB.
Tak prezentuje się kamera. A, jeszcze dodam tutaj, że na cenówce w Action jest napis "Kamera do vlogów z noktowizją". Ta kamera nie ma takiego trybu, ma za to lampkę przy obiektywie. Można więc doświetlić obiekt.
Niech Was nie zwiedzie pionowy wyświetlacz. Kamera nagrywa w poziomie, a co za tym idzie, filmuje się trochę na ślepo.
Kamera ma wejście statywowe i jest to dość zaskakujące. Zazwyczaj w tych tańszych sprzętach nie ma czegoś takiego.
Menu wygląda tak. Można wybrać język polski. Ja mam ustawiony angielski, bo te tłumaczenia na polski w tych sprzętach są złe i niezrozumiałe. 
Instrukcja:

Specyfikacja kamery w skrócie (według producenta):
Wymiary: 144 x 42,5 x 31,5 mm
Bateria: 1200 mAh, 3.7V Li-ion, ładowanie do 100% 2 godziny, czas działania 4 godziny
Wyświetlacz: LCD 2"
Sensor: 1/4" CMOS
Obiektyw obracany o 270 stopni
Rozdzielczość zdjęć: 1, 2, 4, 8 megapikseli
Rozdzielczość wideo: 720, 1080, 1440p
Samowyzwalacz: 3, 5, 10 sekund
Nagrywanie w pętli
Prędkość filmu: normalna, zwolnione tempo, poklatkowe
Datownik: jest, można wyłączyć
Dużo języków menu do wyboru (w tym polski)
Dźwięki: są, można wyłączyć

Najważniejsze, czyli próbki wideo. Niestety, ale dzień był pochmurny, także nagrania są dość ciemne. Dzięki temu możecie zobaczyć, jak kamera radzi sobie w takich warunkach. Jeśli nakręcę coś w innych warunkach, to oczywiście edytuję ten wpis.

1280x720, 30fps

1920x1080, 30fps

1920x1440, 30fps

Kilka fotek (2mpix, 1920x1080):
Kamera ma nawet mały zoom cyfrowy :D
Nie ma co się oszukiwać - filmiki i zdjęcia zrobione kamerą pocket vlog camera z Action są fatalnej jakości. Nawet nieważne, jaką rozdzielczość filmów się wybierze, i tak nie widać różnicy. Po prostu wybierz swoją ulubioną rozdzielczość, żeby cieszyć się kiepskim obrazem w preferowanym rozmiarze :D
Nie ma co tu się nad tym rozwodzić. I nie ma też co się dziwić - kamera kosztuje niecałe 90 zł. Nie oczekiwałam po niej super jakości. Nie zawiodłam się więc.

Obiektyw obraca się o 270 stopni, tylko to nie jest płynny obrót. Gdy naciska się przyciski (góra/dół), to obiektyw obraca się skokowo (to jest takie "hop" z bzyczeniem :D). To mnie też nie dziwi.
Ta funkcja nie działa przy nagrywaniu, tylko w trakcie gotowości do pracy.

Pocket vlog camera z Action ma też zoom optyczny, ale to i tak nic nie daje. Obraz jest tak samo zły, a może i nawet gorszy.

Miejsce na założenie smyczy jest tylko po jednej stronie, idealnej dla praworęcznych. 

Dla mnie chyba największą wadą jest to, że kamerka ma pionowy wyświetlacz, a nagrywa w poziomie. Podgląd więc nie pokazuje całości, co jest absurdalne i mózg mi od tego wybuchł. To jest wręcz dla mnie niepojęte. 

Zdecydowany plus to wejście statywowe. Mnie się akurat przyda.

I fajnie, że dźwięki przycisków można wyłączyć. Nie cierpię tego pipczenia i gdy tylko się da, od razu to wyłączam. Tak samo jak datownik - w przypadku tej kamery też można wyłączyć wyświetlanie daty.

Kamera jest bardzo lekka, moja waga kuchenna wskazuje, że sprzęt waży 102 gramy (co ciekawe, sam kijek do kamery DJI Action waży 189 gramów). 

Co tu dużo mówić - kamera do vlogowania z Action jest kiepska. Nie spodziewałam się po niej niczego dobrego. Nie zamierzam być vlogerką, także mi to nie przeszkadza. Nie ma też sensu porównywać tej kamery do innych, droższych sprzętów tego typu. Ta z Action to po prostu tania kamera z Chin i tyle, pełno tego teraz jest. Nie ma za zadania zastąpić chociażby znanych (i dobrych) kamer DJI.
Fajnie, że kamerka ma wejście statywowe, to będzie dla mnie przydatne. Zamierzam wykorzystać ją do filmowania ptaków przy karmniku. Przynajmniej nie będzie szkoda, jak coś się stanie :) Chcę też użyć jej do eksperymentów filmowych, ale to za jakiś czas. Zobaczymy, czy się sprawdzi. 
A na razie się nią pobawię :D I sprawdzę, czy np. nadadzą się do niej moje filtry fotograficzne DIY- te lub te.

niedziela, 25 października 2026

Dyniowa biżuteria

Hej!
Jesień w pełni, to przydałaby się jesienna biżuteria. Jednym z najpopularniejszych motywów tej pory roku jest dynia. Nie dość, że piękna, to jeszcze jadalna :D 
Cóż tu się rozpisywać na temat dyń, każdy je kojarzy. Mogą być wspaniałą dekoracją, ale nie trzeba mieć prawdziwej dyni - można taką sobie zrobić z różnych materiałów. Na blogu znajdziecie różne pomysły:

Dyniami można więc udekorować dom, ale można i siebie. Spokojnie, nie będę wieszać wielkich i ciężkich dyń na szyi. Zrobiłam bardzo lekkie dynie - jedną do noszenia właśnie na szyi, a drugą na rękę. 
Ten wzór możecie kojarzyć z wpisu o drzewku z dyniami i czachą (tam też jest podane źródło wzoru).  Jest prosty i bardzo mi się podoba. Szydełkowałam z bawełnianej włóczki Alison & Mae z Action (malutkie motki). 
Do jednej z dyń dodałam kółko montażowe i zawiesiłam na sznurku. Naszyjnik gotowy.
Jeśli chodzi o biżuterię na rękę, to zrobiłam ją na bransoletce samozaciskowej. Obrobiłam ją czarną włóczką, a potem doszyłam dynię. I gotowe :)